księga go�ci * archiwum * link1 * link2

Walentynki 2009-02-16 00:10:42

Dostałam dwię: jedną smsem, drugą pocztą (od orange i gazeta.pl)

Gwożdziem programu, esencją walentynek, w ogóle podsumowaniem mojego życia uczuciowego okazał się sobotni poranek. 14 luteo, godzina 12.00, bar mleczny "Miś", Wrocław. Siedzimy z Sonią i pałaszujemy śniadanie mistrzów złożonez jajecznicy i podwójnej porcji kefiru. Głowa boli, koordynacja ruchów poważnie zaburzona, następują problemy z koncentracją, a reakcje chemiczne związane z usuwaniem alkoholu z organizmu powodują lekką depresję i spadek chęci życia.

W pewnym momencie slyszę "umcyk umcyk". Sonia marszczy czoło i pyta czy przedawkowanie alkoholu minionej nocy może wiązać się z omamami. Odpowiadam, że możliwie, jednak ja też słyszę umcyk umcyk. Mało tego, widzę źródło "umcyk umcyk" - trzech dresów siedzących przy sąsiednim stoliku.

Mają prawdziwe ortalionowe spodnie, są łysi, obstawiam że przyjechali starym Golfem. Dres I trzyma w ręku telefon i puszcza na głos umcyk umcyk. Scena całkiem zabawna, usmiecham się pod nosem. Dres II odbiera to jako podryw. Zaczyna się gorący flirt. Dres III szturcha Dresa I, żeby zmienił taktykę podrywu (muzykę). Dres I zapuszcza:

Jesteś szalona, mówię Ci.
Zawsze nią byłaś, skończ już wreszcie śnić.


Uśmiecha się. Uśmiechają się wszyscy: Dres I II i III.

Nie jesteś aniołem, mówię Ci.

Sonia wstaje, ciśnienie wzrasta. Patrzę na nią, dresów i na moja jajecznicę. Nie ruszam się. Zastanawiam się jak mogę spławić dresów, najlepszym rozwiązaniem jest nabranie jak największej ilości żarcia do buzi i rozwarcie paszczy z przerzutą zawartością w ich kierunku. W tak okropny sposób, żeby juz nigdy więcej nie wzięli nas za obiekt seksualny. Rezygnuję, Dres II pyta: "eee dziewczyny a co robicie dziś wieczorem?" i zmienia repertuar:

Będę brał cię, w aucie

Na samą myśl, że tekst jest adresowany do nas mam ochotę zwrocić śniadanie. Z Sonią wydajemy z siebie głosnie "fuuu!" i wybiegamy z krzykiem z baru.

To koniec historii. Dodam tylko, że dresy wyszly zaraz za nami i nie miały nawet Golfa II. Parę lat temu pisałam, że mam talent stawania się ofiarą żalosnego podrywu, ale takie coś w walentynkowy poranek?
 
Litości.

skomentuj (0)

zycie--jest--ciezkie 2009-02-06 01:19:47

Znam całą konstytucję - na wspak najlepiej.
Wymienię wszystkie traktaty rozbrojeniowe.
Wiem, ile Ksenofont wracał z Grekami z Persji, ilu ich było i ile pokonali kilometrów.
Pamiętam wyniki trzech meczy pomiędzy Salwadorem i Hondurasem w eliminacjach do Mistrzostw Świata, przed rozpoczęciem wojny futbolowej w 69 roku. Wiem, kto strzelił z karnego, kto nadgarstkiem i jakiej narodowości był sędzia w ostatnim spotkaniu.
Wymówię pełne nazwisko Mobutu Sese Seko.
Znam prędkość z jaką poruszał się Napoleon ze swoimi wojskami (w krokach na minutę).
Wiem, w której ustawie został zmieniony skład Izby Reprezentantów.
I który z amerykańskich polityków podpisywał się jako mr X w czasie zimnej wojny.
Wiem też jaki europejski kraj wystąpił z UNICEF-u.

I nie mam przerośniętego ego. mam--ciezkie--zycie.

skomentuj (0)

10 wrogów sesji 2008-05-29 00:15:33


(kolejność przypadkowa)

10 głównych wrogów sesji:

1.       Gadu-gadu
2.       Grono.net
3.       Gmail.com
4.       Henry Kissinger
5.       Samsung E360E
6.       Impreza ISM
7.       Czajnik elektryczny
8.       Mój pies
9.       Maturzyści
10.   Własne lenistwo

 

Ad 1. Wiadomo – ja sobie tutaj gadu-gadu a czas leci

Ad2. Powszechnie nieszanowana witryna w sieci znana jako najskuteczniejszy zabijacz czasu. Źródło wiedzy o osobach częściej lub rzadziej spotykanych. Posądzane o cyberterroryzm. Oferuje szerokie spektrum możliwości od uczestnictwa w wyborach miss, przez oglądanie  <a href="http://bp2.blogger.com/_7sIlQpYC8MA/R7iZDLBgbvI/AAAAAAAABVk/rBNag_CRHOI/s1600-h/Kopia+P1110213.JPG">takich</a>  zdjęć po dyskusje w gronie „Jezus przyjdzie w Najkach”.

Ad.3. Ciąg przyczynowo skutkowy: kolokwium – mail z pytaniem w wynik – niezaliczone kolokwium – mail z pytaniem o godzinę dyżuru. Męczące na dłuższą metę.

Ad.4 Nie, nie, nie, nikt nie wyprodukował trunku o nazwie Henry Kissinger (Pan Tadeusz, Johnnie Walker). Henry Kissinger swego czasu spłodził „Dyplomację” – książkę o niebo ciekawszą od „Historii Stosunków Międzynarodowych” Wiesława Dobrzyckiego, która jest pozycją obowiązkową. Zaczynanie od fakultatywnej nie należy do najlepszych pomysłów.

Ad.5 Umożliwia kontakt ze światem, o ile przez gadu-gadu dostaję wiadomości o treści „piwo 18.00”, o tyle przez komórkę: „możesz przyjść jutro do pracy?”. Piwo i praca zajmują dużo czasu.

Ad. 6 Zajmuje więcej czasu niż piwo, praca i czajnik elektryczny razem wzięte. Pochłania średnio dwa dni: jeden picia, drugi trzeźwienia. Nie łączyć z Wiesławem Dobrzyckim.

Ad. 7 Urządzenie do gotowania wody za pomocą energii elektrycznej. Niezbędny do przygotowania kawy/herbaty co jest doskonałym pretekstem do zrobienia sobie przerwy. Czajnik elektryczny znajduje się blisko lodówki.

Ad.8 Pretekst do wyjścia z domu i zapalenia papierosa. Chudnie od spacerów.

Ad.9 Banda cwaniaków, która skończyła już wszystkie egzaminy, inicjatorzy spotkań „piwo 18.00”.

Ad.10. …

skomentuj (10)

Studia? 2008-01-24 01:36:44

Noc z 23I na 24I to idealna okazja do kontestacji porządku świata jaki zaistniał we wrześniu i trwał nieprzerwanie do grudnia ubiegłego roku [patrz: garowanie, wódka, nieobecności na zajęciach]. Godzina 01:29, na gadu-gadu ruch nieprzeciętny i wszechobecna panika [patrz: kolokwium z ekonomii]:
"kapitulacja jest blisko"
"spanie > wszystko"
"nawet sie nie probuje uczyc"
"jakas godzinke temu zaczalem ogarniac" - to tylko niektóre fragmenty rozmów na gg. Chciałabym wyciągnąć jakieś wnioski z obecnego stanu rzeczy, zastanowić się nad tym, podjąć jakieś działanie [patrz: podręcznik Begga zakupiony w poniedziałek], ale nie da rady. Jak do cholery wygląda krzywa krótkookresowej podaży przedsiębiorstwa???

skomentuj (8)

student. 2007-10-30 19:43:59

Mamy koniec października zatem zdecydowałam się na upublicznienie moich obserwacji jakie poczyniłam przez ostatni miesiąc na uczelni. Obiektem badań nie jest sam Uniwersytet, ale student.

Student jest osobą niezwykle towarzyską. Częstotliwość imprez wynosi co najmniej 2/7, zdaje sobie bowiem sprawę, iż poranny wykład jest doskonałą okazją do odespania zarwanej nocy. Poranek bywa trudny, najczęściej spotykamy się z dwoma przypadkami:
1. Student budzi się, ubiera, myje zęby i wraca do domu
2. Student budzi się, ubiera, myje zęby i budzi 8 innych osób śpiących w jego pokoju

Do słownika studenta wchodzi nowe słowo – „zwałka”, która ma zawsze charakter kolektywny. Mamy tutaj zatem nowy związek frazeologiczny – „kolektywna zwałka”. Charakterystyczny wydźwięk ma również związek „zwałka u Boryny”.
Student wprowadza do imprezowej mapy Warszawy nowe miejsce – dom studencki. Akademik to miejsce, które doskonale nadaje się na after party. Student nie powinien przychodzić tam na tzw. Bifora, ponieważ zostaje stamtąd wyniesiony lub budzi się, ubiera, myje zęby i wraca do domu następnego dnia.

Student jest zatem gościem u siebie w domu co poważnie rzutuje na jego życie rodzinne. Statystyczny rodzic widzi swoje dziecko przez 4 dni w tygodniu.
Najgorszym okresem w roku jest sesja.
Jeżeli chodzi o aspekt ekonomiczny, najgorszy jest koniec miesiąca. Wtedy co drugi student żyje poniżej minimum socjalnego. Jest zatem tendencja do częstszych powrotów do domu w celu zasilenia konta. Amerykańscy naukowcy są jednak pod wrażeniem wytrzymałości i sprytu studenta: zawsze znajdzie pieniądze na piwo. W celu ich zaoszczędzenia rezygnuje z obiadów w KFC na rzecz omleta w barze mlecznym.

Warszawska gastronomia nie jest zatem biznesem, który na studentach zarabia. Statystyczny student umawia się ze znajomymi pod rotundą, po czym uprawia tzw. gating czyli picie wódki w bramie. Wrażliwsi ponoszą straty moralne, niektórzy straty materialne w postaci mandatu za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym.

Czas na wysnucie konstruktywnych wniosków: „To jest kurwa skandal!”

skomentuj (5)

matura cd. 2007-05-16 10:59:21

6 dowodów mojej beznadziejności:
1. historia to na maturze mój przedmiot obowiązkowy
2. na wosie umiałam wszystkie organizacje międzynarodowe: OECD, CEFTA, NAFTA, OJA, UNEP itd., prócz Rady Państw Morza Bałtyckiego
3. Moja prezentacja jest w rozsypce, podczas gdy średnia punktów z prezentacji w szkole wynosi 9
4. Na ustnej z włoskiego miałam opisać koncert i wyszło mniej więcej tak: Na supporcie wystąpiła Britney Spears, a potem Backstreet Boys. Świetnie się bawiłam, a na koniec tańczyłam przez dwie godziny na scenie
5. „Il cane che mi ha salvato la vita” – w wolnym tłumaczeniu – „Pies, który uratował mi życie” – taki był sens mojego opowiadania na pisemnej. Po przeczytaniu swoich wypocin walnęłam się długopisem w czoło. To ma być egzamin dojrzałości?
6. Nie umiem nosić rajstop

skomentuj (6)

Dzień przed. 2007-05-03 18:51:56

skomentuj (6)

szablon: Ylka dla: Linkup